Ankara nagle się zgodziła, aby na jej wodach na Morzu Czarnym Gazprom ułożył drugą nitkę gazociągu Turkish Stream. Ta inwestycja ma przypieczętować dominację Gazpromu w Europie Południowej i jednocześnie ograniczyć tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę, rzucając Kijów na kolana przed Moskwą.

„Kanałami dyplomatycznymi Gazprom otrzymał zezwolenie organów władzy Turcji na budowę drugiej nitki morskiego odcinka gazociągu do wybrzeży Turcji” – poinformował w piątek wieczorem Gazprom.

– Teraz jest absolutnie pewne, że obie nitki gazociągu zostaną przekazane do eksploatacji w terminie, do końca 2019 r. – stwierdził prezes Gazpromu Aleksiej Miller.

W tle inwazja na Kurdów

Ankara dała zielone światło dla planów ekspansji Gazpromu w Europie w chwili, kiedy Turcja szykuje interwencję militarną w regionie Afrin w północno-zachodniej Syrii, zamieszkałym głównie przez Kurdów. Władze Turcji oskarżają ich o terroryzm i koncentrują już swoje wojska na granicy z Syrią.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej