- Wiedzieliśmy, że reforma jest nieprzygotowana, ale to, co zaczęło się dziać w ostatnich dniach grudnia, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Nie znamy nawet wysokości swoich wynagrodzeń - mówi K., do 31 grudnia pracownik jednego ze starostw, od 1 stycznia br. - Państwowego Gospodarstwa Wodnego "Wody Polskie".

Do tej pory było tak: zarządzanie polskimi akwenami było rozproszone pomiędzy masę instytucji: Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych, starostwa.

Żeby uporządkować zarządzanie wodami, w lipcu 2017 roku rząd PiS uchwalił nowelizację prawa wodnego. Reforma wywróciła gospodarkę wodną do góry nogami, powodując wchłonięcie kompetencji starostów, marszałków i innych instytucji przez jeden podmiot: Państwowe Gospodarstwo Wodne "Wody Polskie" - liczącą 6 tys. osób machinę, która ruszyła 1 stycznia.

Pomysł był świetny. A wykonanie?

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej