ADRIANA ROZWADOWSKA: Polska obniżyła właśnie wiek emerytalny dla kobiet do 60 lat. W Niemczech decyzję o zniesieniu specjalnej emerytury dla kobiet, która umożliwiała zakończenie pracy w tym wieku, podjęto już w 1999 roku.

DR JOHANNES GEYER: - Kobiety, które odprowadzały składki co najmniej 15 lat, mogły odejść na emeryturę wieku 60 lat. W 1999 roku postanowiono, że począwszy od rocznika ‘52, takiej możliwości już nie będzie. A chętnie z niej korzystano. Do wcześniejszej emerytury kwalifikowało się 60 proc. kobiet, a około jednej trzeciej przechodziło na nią w pierwszym możliwym momencie, mimo że oznaczało to świadczenie niższe o 18 proc.

Uważano, że likwidacja tej możliwości spowoduje, iż kobiety będą szukać innych świadczeń socjalnych, zamiast pracować dłużej.

– Z naszych badań wynika, że aż 58 proc. kobiet, które przed reformą byłyby już na emeryturze, pozostało w pracy. Zatrudnienie w tej grupie wzrosło o ponad 14 punktów procentowych. Pozostałe 42 proc. stało się bezrobotnymi lub nieaktywnymi – stopa bezrobocia zwiększyła się o 5 punktów procentowych. Zaskoczyło nas, że nie stwierdziliśmy wpływu reformy na liczbę kobiet ubiegających się o świadczenie z tytułu niezdolności do pracy. Zdobycie go nie jest proste, ale przewidywaliśmy, że kobiety w gorszym stanie zdrowia choć spróbują. W danych tego nie widać. Z ekonomicznego punktu widzenia wpływ reformy był dobry: wzrosło zatrudnienie i liczba odprowadzanych składek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej