"Fundacja InPost powstała, by inspirować pracowników fundatora i ich najbliższych do rozwoju m.in. poprzez wspieranie ich edukacji" - zaczyna się list fundacji InPost (InPost należy do Grupy Integer.pl), który w tym tygodniu w skrzynkach pocztowych znajdują byli pracownicy spółki Bezpieczny List (BL). I dalej: każdy, kto 8 sierpnia 2016 roku był pracownikiem Bezpiecznego Listu, otrzyma od fundacji bezzwrotną darowiznę, którą może przeznaczyć "na dowolny cel edukacyjny i rozwojowy". 

Nie wszystkich byłych pracowników darowizna cieszy. Powód? Większość o zaległe świadectwa pracy oraz wynagrodzenia i odprawy z BL, opiewające na kwoty znacznie przewyższające 1 tys. zł, walczyła wiele miesięcy, a niektórzy - choć minął już ponad rok - walczą o nie do dziś. Ale po kolei.

Sprzedani dwa razy

Bezpieczny List był spółką córką InPostu - pocztowego giganta milionera Rafała Brzoski - twórcy paczkomatów i pomysłodawcy słynnych listów z blaszką, które umożliwiły jego spółce konkurowanie z Pocztą Polską, która miała monopol na listy do 50 gramów. Kiedy ostatecznie InPost wycofał się z przesyłek listowych, nie potrzebował już doręczycieli. A ci - w liczbie ponad 1 tys. osób na etatach i kolejnych setek na umowach cywilnoprawnych - byli zatrudniani właśnie przez Bezpieczny List.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej