Sierpień 2015 r. Fala tropikalnych upałów napływa się z Niemiec do Polski. W termometrach kończy się skala. Padają absolutne rekordy: we Wrocławiu i w Jeleniej Górze - 37,9 st C, w Zgorzelcu – 2 st. więcej. Woda w rzekach ogrzewa się tym szybciej, im bardziej spada jej poziom. Po kilku dniach jest ciepła jak w wannie. Dla elektrowni to problem. - Gdybyśmy taką wodą chłodzili bloki, do rzek wracałby niemal wrzątek i mielibyśmy zupę rybną - mówi przedstawiciel jednej z firm energetycznych.

40 stopni w cieniu, 20 w sieci

By uniknąć blackoutu, czyli rozległej awarii sieci elektrycznej, 10 sierpnia Polskie Sieci Elektroenergetyczne - operator całego systemu - zarządzają najwyższy, 20. stopień zasilania. Po raz pierwszy od lat 80. Wtedy zdarzało się to zimą, gdy ludzie dogrzewali się tzw. słoneczkami. Teraz wypadło latem, bo klimatyzacje i chłodziarki są równie „prądożerne”. A sierpień 2015 okazał się w Polsce najcieplejszy od… 1807 r.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej