Posłowie i licznie przybyli lobbyści oraz eksperci o tym, co PiS chce zmienić w projekcie ustawy, dowiedzieli się dopiero w środę około 17 na sali obrad, gdzie dostali spis poprawek proponowanych przez partię. W efekcie po godzinnej bezowocnej dyskusji nie zakończono nawet obradować nad punktem pierwszym ustawy, który ma sprecyzować, co właściwie ma być zamknięte.

Goście ostrzegali, że proponowane zapisy doprowadzą do tego, że nie będzie można kupić kawy na ulicy czy lodów na plaży.

Przewodniczący podkomisji poseł Janusz Śniadek z każdą chwilą miał coraz bardziej bezradną minę. W końcu z ulgą zgodził się na przełożenie prac na czwartek na godzinę 12, tak aby wszyscy zaproszeni mogli zorientować się, co tak naprawdę ma się zmienić w projekcie "Solidarności".

Jak będzie wyglądał zakaz?

A co będzie w czwartek? Jak wynika ze spisu poprawek, posłowie PiS przystąpią do masakry oryginalnego projektu "Solidarności". Już wiadomo, że zakaz będzie obowiązywał tylko w dwie niedziele miesiąca, a nie, jak chciał związek, w każdą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej