Posłowie i licznie przybyli lobbyści oraz eksperci o tym, co PiS chce zmienić w projekcie ustawy, dowiedzieli się dopiero w środę około 17 na sali obrad, gdzie dostali spis poprawek proponowanych przez partię. W efekcie po godzinnej bezowocnej dyskusji nie zakończono nawet obradować nad punktem pierwszym ustawy, który ma sprecyzować, co właściwie ma być zamknięte.

Goście ostrzegali, że proponowane zapisy doprowadzą do tego, że nie będzie można kupić kawy na ulicy czy lodów na plaży...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.