Na początku września spółka zależna kontrolowanej przez skarb państwa grupy Energa poinformowała, że zaprzestaje realizacji umów, które polegały na płaceniu dodatkowego wynagrodzenia za zakup zielonej energii z wiatraków. W sumie chodzi o 22 umowy z 18 różnymi firmami.

Zdaniem Energi umowy są nieważne, bo zostały zawarte z naruszeniem prawa. To, czy faktycznie tak jest, ustali sąd, jednak Energa nie czeka na wyrok i już zaprzestała płacić kontrahentom.

Sprawa dla sądu

Przed tygodniem 13 z 18 poszkodowanych przez Energę firm zorganizowało wspólną konferencję prasową. Co z pozostałą piątką? - Nie wszyscy chcą być kojarzeni z tą sprawą i znaleźć się na afiszu - mówili organizatorzy.

- Zmierzymy się w sądzie. Przedstawimy argumenty i dowody na to, że umowy są ważne – mówił mecenas Maciej Szwedowski z kancelarii Squire Patton Boggs, który reprezentuje poszkodowane firmy. Proces może trwać kilka lat.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej