Do dziś było niemal pewne, że rząd chce oddać nam 75 proc. oszczędności zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych. To miały być nasze prywatne oszczędności, które zachęciłyby Polaków do dodatkowego oszczędzania na emeryturę. Towarzystwa emerytalne, która zarządzają obecnie OFE, zostałyby przekształcone w towarzystwa funduszy emerytalnych. Nasze pieniądze trafiłyby na indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego.

Spór o pieniądze z OFE

Reszta, czyli 25 proc. pieniędzy zgromadzonych w OFE, zostałaby przeniesiona do Funduszu Rezerwy Demograficznej, a jej równowartość zostałaby zapisana na wirtualnych kontach przyszłych emerytów w ZUS.

To dotyczyłoby wszystkich Polaków, którzy pracowali po 1999 r. Nawet ci, którzy trzy lata temu nie zdecydowali się przekazywać części składki do OFE, mają wcześniej zgromadzone pieniądze. To dlatego, że do poprzedniego cięcia OFE – trzy lata temu rząd PO-PSL przeniósł połowę oszczędności do ZUS – odkładanie w funduszach było obowiązkowe.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej