PiS robi trzecie podejście do abonamentu RTV. Na dwóch poprzednich poległ dramatycznie.

Wiosną ubiegłego roku partia lansowała pomysł pożyczony od Platformy Obywatelskiej, czyli opłatę audiowizualną. Opłata, np. 15 zł, miała być dołączana do rachunku za prąd i wejść w życie od stycznia 2017. Partia, jak to PiS ma w zwyczaju, nie wzięła pod uwagę, że taki projekt pomocy dla publicznego radia i TVP  trzeba zgłosić do tzw. notyfikacji Komisji Europejskiej. A na opinię Komisji trzeba poczekać. Czasami kilka, a czasami nawet 18 miesięcy. Ostatecznie projekt ustawy wylądował w sejmowej zamrażarce.

Na początku tego roku – jako pierwsi opisaliśmy – pomysł resortu kultury, który chciał uszczelniać obecny abonament (uszczelnienie zgody KE nie wymagało). Sieci kablowe i platformy telewizyjne przekazywałyby dane o swoich klientach Poczcie Polskiej.

Pomysł wprawił jednak wyborców w furię. PiS się przestraszył i go zarzucił. Nad projektem w Sejmie nikt już pracować nie będzie. To sromotna porażka, gdzie suweren wymierzył rządowi siarczysty policzek.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej