Stary rynek w Wolsztynie, ok. 100 km od Poznania. Typowe wielkopolskie miasto, zadbane, zorganizowane. I z mieszkańcami, którzy nie boją się pracy. Siedzącego na ławce pięćdziesięcioparolatka pytam, jak mieszka się w mieście, w którym praktycznie nie ma bezrobocia.

– Pierwsze słyszę. Naprawdę tak jest w Wolsztynie? Wiedziałem, że z pracą nie jest u nas tragicznie, ale nie miałem pojęcia, że jesteśmy na drugim miejscu w kraju – mówi pan Andrzej.

Na koniec lipca w rejestrach wolsztyńskiego pośredniaka znajdowało się 600 osób, co przekłada się na stopę bezrobocia na poziomie 2,1 proc. Gorzej jest w Warszawie, Sopocie, Katowicach. Tylko stolica Wielkopolski jest lepsza w tej klasyfikacji (wynik 1,7...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.