Justyna Dobrosz-Oracz rozmawia z sędzią Sądu Najwyższego Krzysztofem Rączką.

Justyna Dobrosz-Oracz: Prezes Kaczyński się odkrył? 

Krzysztof Rączka: Ale z czym?

Wyznał, że bardzo lubi bywać u prezes Trybunału Konstytucyjnego. Nazwał Julię Przyłębską towarzyskim odkryciem ostatnich lat. Tak powinny wyglądać standardy państwa demokratycznego? 

- A o tym odkryciu pani mówi, bo prezes wielokrotnie się odkrywał. Ale to jest szczególne oświadczenie. Jest to przejaw nieformalnego przenikania się władzy ustawodawczej z władzą sądowniczą. Tym bardziej że trzeba pamiętać, że pan prezes Kaczyński tylko formalnie jest zwykłym posłem. 

Niedopuszczalne przenikanie się władz? 

- Niedopuszczalne. Muszę powiedzieć, że bardzo ograniczyłem swoje relacje towarzyskie po tym, jak zostałem sędzią Sądu Najwyższego. Po prostu w niektórych środowiskach przestałem bywać z racji tego, żeby nie narazić się na zarzuty jakichś niezdrowych relacji. 

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej