Justyna Dobrosz-Oracz rozmawia z Pawłem Wojtunikiem, byłym szefem CBA, kandydatem Koalicji Europejskiej w eurowyborach

Justyna Dobrosz-Oracz: Ile razy się pan bał o własne życie?

Paweł Wojtunik: Nie pamiętam. Pewnie wiele razy, bo nie boją się tylko głupcy. A ja miałem ciężką, niebezpieczną pracę. Chociaż nie lubię słowa "praca". Słowo "służba" bardziej oddaje to, co ja i koledzy robiliśmy.

Jako policjant pod przykryciem wcielał się pan w rolę żołnierza gangów. Strach przed zatrzymaniem jest gorszy?

- Strach przed zatrzymaniem przez władze państwowe jest smutniejszy. Nie gorszy. Pracowałem nie tylko jako policjant pod przykryciem. Ale na początku swojej służby również brałem udział w kominiarce w zatrzymaniach szczególnie niebezpiecznych przestępców. Kiedy policjanci wykonują tego typu czynności, czują, że wykonują je w imieniu państwa i na rzecz obywateli. To dodaje skrzydeł trochę i odwagi. Natomiast kiedy wpada się w takie kuriozalne sytuacje, w jakiej ja się teraz znajduję i wielu moich współpracowników, że jesteśmy ścigani przez władze państwowe, to takim ludziom jak my ciężko się ustawić w tej nowej roli. To, po pierwsze, jest rola, na którą nie zasłużyliśmy.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej