Justyna Dobrosz-Oracz: W europarlamencie powinien zawisnąć krzyż?

Ryszard Czarnecki: Hm... To symbol chrześcijańskiej Europy. Chrześcijaństwo było w Europie od zawsze. Mi na pewno by nie przeszkadzał. Ja bym się cieszył.

Trzy lata temu prezes Jarosław Kaczyński i Viktor Orbán zapowiadali "kontrrewolucję kulturalną" w Europie. Zacznie się po eurowyborach?

- Przede wszystkim w wymiarze politycznym, od tego jest Parlament Europejski, a nie od spraw kontrrewolucji kulturalnej. Zresztą myślę, że...

Sam pan nie wie, o co chodziło?

- Takie pojęcie „kontrrewolucji” akurat nie jest moim ulubionym. Parlament Europejski jest od polityki. Będzie inny skład Parlamentu. Będzie bardziej politycznie zrównoważony niż dotąd. Nie będzie takiego przechyłu lewicowo-liberalnego. Będzie więcej eurorealistów, eurosceptyków, euronegatywistów.

To dobrze według pana?

- Jeśli chodzi o eurorealistów, to na pewno dobrze.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej