Głosował pan za wejściem Polski do Unii Europejskiej?

- Chyba tak... Byłem już wtedy w Sejmie. Nie! Jeszcze nie byłem wtedy w Sejmie, więc nie mogłem głosować. 

Pytam o referendum.

- W referendum oczywiście, że tak.

Bez wahania? 

- Bez wahania. Mało tego, agitowałem, przekonywałem do tego, że należy głosować. Dzwoniłem do znajomych, żeby frekwencja była odpowiednia. 

Dlaczego pan w takim układzie milczał, gdy premier Beata Szydło wynosiła flagi unijne z kancelarii premiera?

- A tu nie widzę sprzeczności. To jest decyzja pani premier, która uznała, że w polskiej kancelarii polskiego premiera powinny być polskie flagi. 

Ale były polskie flagi i obok unijne.

- Ja tu nie widzę żadnego zagrożenia dla obecności Polski w Unii.

To nie jest symbol?

- Nie, dla mnie nie. Zresztą proszę o to pytać panią premier Beatę Szydło. 

Unia to „wyimaginowana wspólnota”?

- Unia to wspólnota bardzo ważna, biorąc pod uwagę chociażby historię Europy. To, ile było wojen, ile różnego rodzaju napięć, konfliktów w historii Europy. Myślę, że to był jeden z elementów, dla którego ojcowie założyciele postanowili iść w kierunku wspólnej Europy. Natomiast oczywiście pozostaje aktualne pytanie, jaka ta Europa ma być. Czy to ma być Europa ojczyzn, czy to ma być coś innego, jakieś superpaństwo lub jeszcze jakiś inny twór. 

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej