Justyna Dobrosz-Oracz: Ma pan grubą skórę?

Władysław Teofil Bartoszewski: Wystarczająco.

Mówił pan, że w polityce trzeba mieć grubą skórę. Jest pan fighterem?

- Uprawiałem sporty walki w młodości. Tam podstawową zasadą było, że nigdy nie wolno się poddawać. W związku z tym owszem.

Dlaczego pan chce startować do europarlamentu?

- Dlatego że Polska powinna być reprezentowana w europarlamencie przez osoby merytorycznie przygotowane i kompetentne. Przydałoby się, żeby znały parę języków. 

Ale dlaczego akurat teraz? Zawsze do Parlamentu Europejskiego powinny iść osoby kompetentne.

- Do tej pory nie było takiej sytuacji, że pozycja Polski w europarlamencie, w Europie, w Unii Europejskiej jest zagrożona. 

Nie przeszkadza panu, że na liście Koalicji Europejskiej są ludzie o różnych rodowodach i czasem o różnych poglądach?

- To jest koalicja. Gdyby jedna partia była w stanie skutecznie przeciwstawić się partii rządzącej, to każda z nich poszłaby samodzielnie, ale tak nie jest. W związku z tym stworzona została Koalicja Europejska, która ma rozmaite poglądy w różnych sprawach, lecz wspólny pogląd na temat roli Polski w Europie. 

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej