„Dinozaury” – to PiS o sojuszu byłych premierów. Zabolało?

- Nie. Zupełnie nie zabolało, dlatego że zupełnie nie o to chodzi. Koalicja Europejska jest po to, żeby osobistości poszły do Parlamentu Europejskiego, żeby wygrać z Prawem i Sprawiedliwością i żeby całej Europie pokazać, że Polska to nie PiS. Ja pamiętam moje „yes yes yes” i pierwsze ponad 67 miliardów euro, które zostały w 100 procentach wydane i które wszędzie w Polsce widać.

Krótko mówiąc, dinozaurem się pan nie czuje?

- Nie. My znamy Europę, znamy polityków europejskich, my umiemy poruszać się po tych salonach, a będzie realizowany kolejny budżet, także dla Polski. Więc myślę, że to jest całkiem dobry pomysł, żeby taka koalicja powstała bez względu na to, kto będzie kandydował, bo tego jeszcze nie ustalaliśmy. Natomiast chodzi o to, żeby rzeczywiście pokazać, że to jest ponad podziałami, że to jest ponadpartyjne, bo wielu z nas do żadnej partii nie należy. Że my chcemy jednoczyć Polaków w europejskiej idei.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej