Panie przewodniczący, czuje pan oddech Leszka Millera na plecach?

-  Stoi za mną?

Podobno były premier sondował, czy można panu odbić partię.

 - To nieprawda. Proszę pani, wszyscy premierzy, zarówno nieżyjący Oleksy, jak i Belka, Cimoszewicz, Miller oraz pan Aleksander Kwaśniewski są tożsami z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. W związku z tym podlegają szczególnej ochronie i pomocy. Nie usłyszy pani od żadnego działacza SLD złego słowa na temat ani prezydenta Kwaśniewskiego, ani Cimoszewicza, ani premiera Millera czy premiera Belki. Na takie opowieści głupi politycy dają się nabrać i się nimi fascynują, a rozsądni patrzą z pobłażaniem. Należę do grupy drugiej.

Gra pan na dwa fronty przed eurowyborami?

- Dlaczego?

Czy będzie koalicja z Koalicją Obywatelską i PSL-em, czy raczej z Adrianem Zandbergiem i Partią Razem?

- Najważniejszą informacją, jaką pani przekazała tym pytaniem, jest to, że Sojusz Lewicy Demokratycznej oraz koalicjanci, czyli Unia Pracy, PPS, Inicjatywa Feministyczna, mają zdolność koalicyjną. Wybierzemy wariant dla nas najrozsądniejszy. W którym będziemy mogli bez żadnych zahamowań opowiadać o swoim programie. Do końca stycznia wszystkie decyzje będą podjęte.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej