2001 rok. Bartek Borowczyk rozpoczyna studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Dla chłopaka z Sochaczewa studia w stolicy to naprawdę coś. – Sądziłem, że okażą się nie tyle kluczem do kariery, co ukształtują mnie. Dadzą wiedzę i kompetencje potrzebne na rynku, pozwolą szybko się przystosowywać – wspomina.

Pięć lat studiów mija Bartkowi bez żadnego egzaminu poprawkowego. W tym czasie zalicza jeszcze staż w urzędzie, a potem podejmuje typową dla współczesnego humanisty pracę w tzw. obszarze kontaktu z klientem. W teorii zajęcie wymaga kreatywności i elastycznego podejścia, w praktyce okazuje się rutynowe, oparte na z góry założonych schematach. Sytuacja się zmienia, kiedy Bartek trafia do firmy z branży internetowej. Pewnego dnia przychodzi klient, który życzy sobie stworzenia strony internetowej.

– W poprzedniej pracy nauczyłem się, że klientowi się nie odmawia. Kupiłem podręcznik o tworzeniu stron www i spróbowałem, nie mając specjalnie pojęcia, o co w tym chodzi. Stronę zrobiłem, klient zapłacił i tak się zaczęło – opowiada.
Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej