2001 rok. Bartek Borowczyk rozpoczyna studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Dla chłopaka z Sochaczewa studia w stolicy to naprawdę coś. – Sądziłem, że okażą się nie tyle kluczem do kariery, co ukształtują mnie. Dadzą wiedzę i kompetencje potrzebne na rynku, pozwolą szybko się przystosowywać – wspomina.

Pięć lat studiów mija Bartkowi bez żadnego egzaminu poprawkowego. W tym czasie zalicza jeszcze staż w urzędzie, a potem podejmuje typową dla współczesnego humanisty pracę w tzw. obszarze kontaktu z klientem.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej