Firma (everlastingflowers.pl) powstała kilka lat temu. Damian Wolski wrócił ze Stanów Zjednoczonych i szukał pomysłu na biznes w Polsce. Wcześniej prowadził pub na Piotrkowskiej i firmę transportową. Po powrocie zza oceanu najpierw zajął się organizacją eventów – koncertów, festiwali, kampanii wyborczych. Szło mu dobrze, zarobił trochę pieniędzy i chciał je zainwestować. Nie bardzo jednak wiedział w co.

– Wyjeżdżałem wtedy do Czech. Działał tam wietnamski bazar, na którym handlowałem różnymi produktami, między innymi ciastkami. I tam po raz pierwszy zobaczyłem na stacji benzynowej kwiaty stabilizowane. To przede wszystkim róże, które nie więdną przez około dwa lata. Czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było. Pomyślałem, że to może być dobry biznes. Zdecydowałem, że będę sprowadzał takie kwiaty i sprzedawał u nas. Brzmiało to dosyć komicznie, bo trudno mi było wyobrazić siebie, mężczyznę o wzroście 190 cm, byłego sportowca, z różyczką w ręce – śmieje się Wolski.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.