Dzień wcześniej pożegnano Marco Giampaolo. Po ledwie siedmiu meczach, w reakcji na aż cztery porażki poniesione w zatrważającym stylu i najmarniejszy start drużyny w lidze włoskiej od 1937 r.

Krzysztof Piątek idzie więc na rekord. Choć we Włoszech mieszka tylko rok, to przeżył już czterech szefów – a po powrocie z trwającego właśnie zgrupowania reprezentacji Polski pozna piątego. W Genoi poprzedniej jesieni zdążył pograć pod Ivanem Juriciem i Cesare Prandellim, w Milanie co rusz rzucają go w zupełnie inny świat.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej