W piątek szef Houston Rockets Daryl Morey napisał: „Walka o wolność, murem za Hongkongiem”. Usunął wpis błyskawicznie. Ale i tak okazało się, że za późno.

Moim zamiarem nie było obrażenie przyjaciół w Chinach

W Hongkongu od pięciu miesięcy trwają masowe protesty przeciw odcinaniu przez ChRL resztek (zapewnionej traktatem) autonomii miasta jak salami, kawałek po kawałku. Mieszkańcy - szczególnie młodzi - są zdesperowani i zdeterminowani, bo czują, że czas ich wolności mija nawet szybciej, niż wynikałoby z terminu całkowitego przyłączenia byłej brytyjskiej kolonii do wielkich Chin, co ma się zdarzyć w 2047 r.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej