Stetryczenie wyrzucić im łatwo. Ilekroć rozmyślam o cywilizacyjnej przepaści, jaka dzieli futbol z mojego dzieciństwa od współczesnego, staje mi przed oczami niejaki Søren Lerby. Ów znakomity rozgrywający, który po boisku biegał z opuszczonymi getrami i bez ochraniaczy (dzisiaj zabronione), 13 listopada 1985 r. zderzył się z nie lada dylematem – tego samego dnia mecz rozgrywały obie jego drużyny, reprezentacja Danii oraz Bayern. Na szczęście nad sytuacją czuwał zarządzający monachijskim klubem Uli Hoeness.

Pozostało 86% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej