Ostatni mecz w grupie nie miał już żadnego znaczenia dla awansu obu drużyn, bo obie zapewniły sobie grę w 1/8 finału: Polska z pierwszego miejsca, Ukraina zaś, w razie zwycięstwa 3:0 lub 3:1, spychałaby na trzecie miejsce gospodarzy i mocno komplikowała życie organizatorom. Bo Belgia i Holandia - jako organizatorzy - zapewnili sobie grę we własnych halach, a w takim przypadku w pierwszej rundzie pucharowej trafiłyby na siebie!

Ale w polskiej ekipie nikt nie zamierzał kombinować, a Vital Heynen posłał przeciwko Ukraińcom wszystko, co miał najlepszego, czyli teoretycznie najsilniejszą szóstkę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej