Kibicom wolno rozważać, czy „im się nie chce” grać dla Polski, czy warunki pracy w kadrze mają kiepskie. My przytoczymy tylko fakty. Frustrujące fakty.

Kamil Grosicki wyglądał w poniedziałkowym meczu na Stadionie Narodowym na skrzydłowego przywiędłego, którego dla dobra wszystkich należy przepędzić z reprezentacji na zawsze. Podejmował niemądre decyzje, psuł ofensywne akcje wypuszczaniem się na spalonego etc.

A w barwach Hull City – druga liga angielska to są porządne rozgrywki – fruwał jak młody bóg.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej