U Vitala Heynena nic nie może być proste i przewidywalne. Mimo że przed rozpoczęciem mistrzostw jego współpracownicy zastanawiali się, czy brak meczów w ciągu ostatniego miesiąca nie odbije się na dyspozycji drużyny, to przeciwko Estonii na boisko wyszła szóstka, o której nie można napisać, że jest najsilniejsza. Inna sprawa, że polska kadra jest tak wyrównana, że gdyby doszło do rywalizacji dwóch szóstek, to trudno byłoby wskazać faworyta. 

Przyjmijmy więc, że zaskoczeniem było zostawienie w rezerwie podwójnych mistrzów świata, a więc Michała Kubiaka, Piotra Nowakowskiego, Pawła Zatorskiego i Wilfredo Leóna, który musiał poczekać na debiut w mistrzostwach Europy. 

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej