Do sensacji było znacznie bliżej, niż wskazuje na to wynik. Skazywany na porażkę 23-letni Rosjanin od początku grał imponująco, a po dwóch przegranych setach wszedł na jeszcze wyższy poziom. Przycisnął przeżywającego kryzys Nadala. Na początku piątej partii miał trzy piłki na przełamanie i objęcie prowadzenia 2:0. Hiszpan obronił się i odzyskał kontrolę nad spotkaniem. A mimo to emocje opadły dopiero po ostatniej piłce. Przy trzecim meczbolu dla Nadala Miedwiediew wyrzucił return w aut, choć wcześniej w tym samym gemie był o jedno uderzenie od doprowadzenia do stanu 5:5 i przedłużenia finału.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej