Trudno powiedzieć, by mecz o pierwsze miejsce w drugiej fazie grupowej mistrzostw świata w Chinach był meczem o pietruszkę, niemniej z punktu widzenia Polaków można go było tak potraktować. Wiadomo już było, że ich rywalem w ćwierćfinale będzie albo Hiszpania (druga drużyna rankingu FIBA), albo Serbia (4.). Jakiekolwiek kalkulacje nie miałyby większego sensu nawet wtedy, gdyby Polacy (25.) znali już wynik ostatniego meczu w grupie J. A nie znali, Serbowie zaczęli grać z Hiszpanami pół godziny po pierwszym gwizdku w meczu Polska - Argentyna.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej