Błogosławiony zamęt w bramce

Kiedy poprzedniej jesieni Jerzy Brzęczek podzielił między naszych bramkarzy mecze Ligi Narodów, reporterzy z Włoch wypytywali zdumieni, jakim cudem jakikolwiek trener może mieć w ogóle dylemat, czy postawić na Łukasza Fabiańskiego, czy na Wojciecha Szczęsnego. Nie mieściło im się w głowie, że reprezentant przeciętnego West Hamu, który leży w dołach ligi angielskiej, uchodzi za poważnego konkurenta dla następcy Gianluigiego Buffona w Juventusie, który mierzy w triumf w Lidze Mistrzów.

Pozosta這 84% tekstu
Artyku dost瘼ny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypr鏏uj cyfrow Wyborcz

Nieograniczony dost瘼 do serwis闚 informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazyn闚 Wyborczej