Początek czwartej kwarty. Polacy po wielkich męczarniach zbliżyli się do rywali na dwa punkty. Łukasz Koszarek rzuca piłkę jedynie w kierunku kosza, wysoko nad obręczą, niemniej Aaronowi Celowi udaje się ją złapać i – będąc ciągle w powietrzu – 32-latek pakuje ją do kosza. Zrywa się polska ławka rezerwowych – nareszcie remis, zagranie jak z NBA, dodatkowy zastrzyk energii po trzech trudnych meczach w grupie.

Było jeszcze coś w tej akcji. Gdy Cel brał rozbieg, drogę do kosza miał wolną, ponieważ po starciu z Adamem Hrycaniukiem na parkiecie leżał rosyjski koszykarz.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej