Dwa lata temu na mistrzostwach Europy Polska wygrała tylko jeden z pięciu meczów i gdyby wtedy ktoś powiedział, że dwa lata później ta sama kadra, z tym samym trenerem wygra trzy mecze z rzędu na mistrzostwach świata i będzie o jedno zwycięstwo od najlepszej ósemki turnieju, byłby uznany za szaleńca. Ba, sam awans na mistrzostwa świata w Chinach wydawał się celem bardzo odległym - Polska znalazła się w grupie z Litwą, Włochami i Chorwacją.

Rozsądniej brzmiały w 2017 r. apele o zdymisjonowanie Mike'a Taylora.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej