Dreszczowiec z Pekinu, w którym Polska pokonała po dogrywce Chiny i wygrała grupę na mistrzostwach świata, rozpalił polski internet. Już samo zwycięstwo (jak opisywali niektórzy – również wbrew sędziom) było na tyle niezwykłe, by zdobyć rząd dusz na co dzień niezbyt zainteresowanych koszykówką, tymczasem po syrenie kończącej mecz aura wokół polskiej drużyny zaczęła się stawać jeszcze bardziej pociągająca, bardziej cool.

Mistrzostwa świata w Chinach jako zastrzyk energii dla polskiej koszykówki

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej