„Jestem dumny z gry w pierwszej połowie” - słów trenera Rangersów nie popierała mowa ciała. Gerrard taki już jednak jest - nigdy nie gestykulował, zawsze wyrażał się beznamiętnie, nawet w czasach, gdy jako jeden z najlepszych defensywnych pomocników na świecie grał z Liverpoolem o znacznie wyższe stawki niż awans do fazy grupowej Ligi Europy. Na początek drogi trenerskiej wybrał Ibrox Park w Glasgow, mieście zakochanym w piłce nożnej, w którym niedawno, po degradacji Rangers za długi na jego mecze w IV lidze przychodziło 50 tys. ludzi.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej