Tamtejsi komentatorzy obwołują powakacyjny okres przygotowawczy Piątka „czarnym” lub „gorzkim”. Nie tylko dlatego, że 24-letni piłkarz – wiosną rozbłysnął na gwiazdę Milanu błyskawicznie, zaraz po zimowym transferze z Genoi – nie zdołał wbić gola w żadnym z sześciu meczów towarzyskich.

W minionym, debiutanckim sezonie w Serie A nastrzelał ich aż 22 (kolejnych osiem dołożył w Coppa Italia), ale nie zrewanżował się podającym mu piłkę kolegom ani jedną (!) asystą. To czyni go przypadkiem ekstremalnym w gatunku środkowych napastników, którzy skupiają się raczej na finalizowaniu akcji ofensywnych niż kreowaniu gry.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej