Niby statystyczny okruch bez znaczenia, a jednak znamienny. Otóż polskim siatkarzom, owszem, zdarzało się w bieżącym sezonie przegrywać. Nikomu jednak nie ulegli 0:3, co czyni ich unikatem w skali globalnej – do zera obrywali czasami wszyscy potentaci łącznie z Brazylią, której zresztą najboleśniej przydzwonili właśnie Polacy, i to w prestiżowym meczu o brąz Ligi Narodów. Można nawet zaryzykować tezę, że podwładni trenera Vitala Heynena zaczęli Canarinhos prześladować.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej