Polska znów może się tytułować europejską potęgą lekkoatletyczną. Od 2014 r. Biało-Czerwoni przywożą worek medali z każdych ME. Błyszczeli w Zurychu, Amsterdamie, Berlinie oraz w halach Pragi, Belgradu i Glasgow. Trzykrotnie wygrywali nawet klasyfikację medalową.

To jednak nie czyniło z nich głównych faworytów drużynowych ME. To zawody specyficzne, w których bardziej niż gwiazdy liczy się równy poziom całej drużyny. Każdy z 12 krajów rywalizujących w superlidze wystawia po jednym reprezentancie lub sztafecie w każdej z 40 konkurencji.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej