Zrobiło się swojsko obleśnie, co doceniłem tym bardziej, że akurat przebywałem na odwyku – z okazji wakacji zarządziłem sobie niepatrzenie na mecze piłkarskie, ale nie chciałem przesadzić z ekstrawagancją, więc postanowiłem przynajmniej czytać, wąchać i słuchać, co w murawie piszczy. Teraz opowiem, jak było.

Dowcip trenera Cracovii udowodnił, że tzw. ekstraklasa dostarcza wyrafinowanych wzruszeń nawet z oddali, ba, gdy odwrócisz wzrok, to działa wręcz intensywniej, bo wyostrzasz inne zmysły.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej