W Łodzi najwyższą klasą rozgrywek cieszą się po raz pierwszy od ponad pięciu lat. W sezonie 2013/14 z hukiem spadł z niej Widzew, który dziś ciągle męczy się w II lidze.

Awans do najwyższej ligi ma za to za sobą ŁKS. I na powitanie pokazał się z przyzwoitej strony, choć remis z Lechią Gdańsk, jednym z kandydatów do mistrzostwa, w łódzkim klubie przyjęli z rezerwą. – Trudno być w skowronkach, jeśli było się zespołem lepszym i nie wygrało meczu – twierdzi Kazimierz Moskal.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej