Zdecydowały tie-breaki

Gdy w ostatniej akcji Federer nieczysto trafił w piłkę, Djoković nie miał już nawet sił świętować. Niezwykły finał Wimbledonu trwał pięć godzin, a trwałby jeszcze dłużej, gdyby nie zmiana zasad. Od tego roku decydującego seta nie gra się do dwóch wygranych gemów. Zamiast tego przy stanie 12:12 rozgrywa się tie-breaka. W finale stało się to po raz pierwszy w turnieju singlowym.

Federer przeważał praktycznie przez cały mecz. Zdobył 218 punktów, aż o 14 więcej od Djokovicia.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej