To prawdopodobnie najbardziej niesamowita historia, jaką te rozgrywki, istniejące od 1990 roku, kiedykolwiek widziały. A na pewno opowiada ją grupa siatkarzy wyjątkowo zuchwałych, wręcz bezczelnych. Choć w sporcie dla dorosłych przeżyli na razie niewiele, to między gwiazdorami światowego formatu, którzy przeżyli wszystko, bawią się, jak chcą.

Najpierw awansowali do turnieju finałowego – wbrew oczekiwaniom i kalkulacjom swego trenera, który przygotowuje się do celu ważniejszego, czyli sierpniowych kwalifikacji olimpijskich.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej