Zdaniem CONCACAF to rozwiązanie uprości sprawę walki o finały mistrzostw świata, ograniczy też liczbę meczów. Jest ono wzorowane na rozstawieniach stosowanych w europejskich pucharach, w których najsilniejsze zespoły nie muszą się zajmować eliminacjami - od razu kwalifikują się do końcowych faz. Polskie kluby np. już teraz muszą walczyć w kwalifikacjach Ligi Mistrzów (Piast Gliwice) czy Ligi Europy (Cracovia, Legia Warszawa), podczas gdy kluby Hiszpanii, Włoch, Niemiec czy Anglii włączą się we wrześniu.

Dwie drogi awansu na mundial

W wypadku eliminacji w strefie północnoamerykańskiej jednak wszyscy rozpoczną eliminacje w tym samym czasie (we wrześniu 2020 roku), ale będą one przebiegały różnymi ścieżkami. Nie jest więc tak, że wszyscy mają do przebycia tę samą drogę, tylko że włączają się do wyścigu wcześniej albo później. To dwie różne drogi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej