Megan Rapinoe ma różowe włosy i drobną posturę, jest lesbijką i najlepszą piłkarką na świecie. Mówi to, co myśli, głośno walczy o prawa kobiet. Podczas mistrzostw świata we Francji zamachnęła się na najpotężniejszych mężczyzn tego świata - prezydenta USA Donalda Trumpa i szefa najbogatszej federacji piłkarskiej FIFA Gianniego Infantino. I obie te bitwy wygrała. 

Amerykanie upatrzyli sobie w najlepszej piłkarce zakończonego właśnie mundialu nową przywódczynię, która może odmienić losy ich podzielonego kraju. To nie tak, że ma poparcie tylko kibiców, kobiet czy mniejszości seksualnych. W najnowszym sondażu Public Policy Polling 34-letnia Megan Rapinoe otrzymała aż 42 proc. poparcia, a wciąż mający silną pozycję w kraju Donald Trump - 41 proc. Uwielbia ją prawie połowa USA. 

Rapinoe nie dała się uciszyć Trumpowi

Rapinoe zaimponowała tym, że nie dała się pokonać urzędującemu prezydentowi w słownej wymianie ognia. Donald Trump, próbując strofować uwielbianą piłkarkę, napędził jej jeszcze więcej zwolenników. Zapytana podczas mistrzostw świata, czy w przypadku wygranej odwiedzi prezydenta - po wygranej cztery lata temu piłkarki skorzystały z zaproszenia Baracka Obamy - odpowiedziała: "Nie wybieram się do żadnego pieprzonego Białego Domu". Na znak protestu przeciwko obecnej polityce. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej