Pierwszy raz w życiu siedzę w pubie, w którym kufle zawsze stoją na skraju stołu. Bo środek zajmują hetmany, gońce i piony. Jedyny taki w mieście?

– Prawdopodobnie jedyny na świecie. Znam knajpy, w których goście czasami grywają przy piwie, ale nie słyszałem o takiej, do której przychodzą zamiast do klubu szachowego. I często zapominają zamówić browar, nie mówiąc o upijaniu się – odpowiada Tjorborn Ringdal Hansen, współwłaściciel lokalu Good Knight, arcymistrz i pierwszy trener Carlsena.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej