Przede wszystkim tym, że nikt nie jest w stanie ich pokonać. Wyeliminowały Brazylię, Francję i Anglię. Po wygranej w półfinale nad wyspiarkami 2:1 jako pierwszy zespół w historii zagrają po raz trzeci z rzędu w finale mistrzostw świata, a piąty raz w ogóle. We Francji pokazują, że są gigantem  kobiecego futbolu, i dobitnie wskazują reszcie świata miejsce w szeregu. Przyjechały do Europy po drugie złoto z rzędu i pokazać światu, że piłka kobieca zasługuje na takie samo traktowanie i opłacanie jak męski futbol.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej