Na pierwszy wygrany mecz w Wimbledonie czekała pani siedem lat.

– Bardzo długo. Chciałam poprawić swój bilans tutaj, na razie cieszę się z pierwszego zwycięstwa. A dodatkowo, że udało mi się skończyć mecz w dwóch setach.

Pokonała pani Annę Kalinską 6:0, 7:6 (11-9). Skąd się wzięła różnica w przebiegu obu setów?

– Zaczęłam bardzo dobrze, agresywnie. Pierwszy gem, potem od razu przełamanie. Wiedziałam, że jestem faworytką, i powinnam wygrać ten mecz. Chciałam postawić się od początku i to mi wyszło, a dawniej miałam z tym problemy.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej