Srebro, srebro, ćwierćfinał, srebro, srebro – to osiągnięcia Argentyny w ostatnich mistrzostwach kontynentu. Za każdym razem kończyło się rozczarowaniem, w ostatnich turniejach doszło do tego przeświadczenie kibiców, że reprezentacja gra poniżej możliwości cenionych w najlepszych klubach na świecie piłkarzy.

Na tegorocznej Copa América jest jednak jeszcze gorzej..

Wiadomo, że reprezentacja Argentyny selekcjonerów tylko miewa, co przekłada się na rozczarowania po kolejnych mistrzostwach świata i Ameryki Południowej. Zatrudnienie Lionela Scaloniego było jednak przekroczeniem kolejnej granicy. Oto na czele zespołu, który teoretycznie powinien uchodzić za faworytów każdego turnieju, w którym bierze udział, stanął trener bez żadnego doświadczenia z seniorami. Efekt jest taki, że w Brazylii Argentyna wygląda na zespół bez trenera. Albo trenera, który dopiero się uczy. Miesza składem, zmienia taktykę, szuka pomysłu na drużynę. Z tej szamotaniny wychodzi bałagan.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej