Odświętnie bywało. W 2001 r. juniorzy zdobyli mistrzostwo kontynentu, seniorzy przed trzema laty w podróży do strefy medalowej omal nie sforsowali Portugalii (padli dopiero w rzutach karnych), wcześniej drużyna Adama Nawałki zdołała odnieść bezprecedensowy triumf nad Niemcami – i to zaraz po wykuciu przez nich złota mundialu. Miewaliśmy czasami poczucie kontaktu z pięciogwiazdkowym futbolem.

Po upadku komuny chyba nigdy jednak nie doświadczyliśmy kombinacji okoliczności, które towarzyszą zderzeniu z Hiszpanią.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej