Metody belgijskiego selekcjonera Polaków są mocno kontrowersyjne, zwłaszcza w Polsce, gdzie dotąd każda impreza, w której występowała reprezentacja, musiała być traktowana bardzo poważnie. Nie było mowy o odpuszczeniu Ligi Światowej, jak często robiły to czołowe drużyny na świecie. – Nie było na to przyzwolenia ani w związku, ani wśród sponsorów reprezentacji – wspomina Bosek, świetny siatkarz, a później też selekcjoner. Przekonali się o tym m.in. Daniel Castellani czy Stéphane Antiga.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej