Baraki Kataru

Benjamin Best, dziennikarz niemieckiej telewizji WDR, przedostał się do zamkniętych baraków, w których gnieżdżą się imigranci pracujący na chwałę najbogatszego społeczeństwa świata – ok. 300 tys. obywateli z PKB per capita (według parytetu siły nabywczej) wynoszącym ok. 130 tys. dol.

Dostał się tam nielegalnie – pod groźbą aresztowania, z ukrytą kamerą. Gdyby przyjechał oficjalnie, zobaczyłby schludny teren, niemal studencki kampus. Wywiadów udzieliliby mu wybrani pracownicy, mówiąc: – Pensje oraz warunki pracy są jak najbardziej w porządku.

To właśnie przydarzyło się telewizji ARD.

Ale Best zdobył zaufanie Nepalczyków, którzy, jak twierdzi, początkowo obawiali się donosicieli. I zaczął nagrywać: zdechłe karaluchy, obskurne wychodki oraz obdarte i małe pomieszczenia, w których sypia po osiem osób. No i wypowiedzi pracowników.

Niewolnicy Kataru

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej