Wygrała już wszystko. 29-latka w dorobku ma mistrzostwo świata, olimpijskie złoto i Ligę Mistrzyń, czego nigdy nie skompletowali Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Ponad 13 mln obserwujących w mediach społecznościowych czyni ją najpopularniejszą kobietą w futbolu, a na jej konto wpływają miliony dolarów z bajecznych kontraktów m.in. od Nike, Panasonica czy Coca-Coli. 

Alex Morgan, zamiast spijać śmietankę - jak jej męscy odpowiednicy - stanęła jednak na czele wielkiej batalii o równouprawnienie w futbolu. Za co zresztą "Time" umieścił ją w gronie stu najbardziej wpływowych osób na świecie. Odegrała główną rolę w kampanii Nike skierowanej do piłkarek na całym świecie. Morgan mówi w niej: "Nie zmieniaj swoich marzeń, zmieniaj świat". 

Amerykanki trzy miesiące przed mistrzostwami świata pozwały federację U.S. Soccer o dyskryminację. Nie mogą znieść dłużej tego, że zarabiają mniej niż mężczyźni. Zwłaszcza że od zawsze mają od nich większe sukcesy i są znacznie popularniejsze. Piłkarki grały w dwóch ostatnich finałach mistrzostw świata, a cztery lata temu w Kanadzie wygrały po raz trzeci w historii. Mecz o złoto pań w USA obejrzało 25 mln widzów - nie tylko więcej niż jakikolwiek inny mecz piłki nożnej, lecz także więcej niż finał koszykarskiej NBA.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej