– To nie tak, że dzisiaj walczyliśmy mocniej niż w Skopje. W meczu z Macedonią drużyna też sporo biegała, pokonała dystans 112 km, a przeciwnik jedynie 106 – mówił Jerzy Brzęczek po rozbiciu Izraela 4:0, kilkakrotnie przypominając, że Polacy zdobyli na razie w eliminacjach komplet punktów i nie stracili gola. – Tyle że tam popełnialiśmy błędy taktyczne, a dzisiaj nie. W drugiej połowie całkowicie kontrolowaliśmy sytuację. Cieszy mnie, że wszyscy wytrzymali tempo. To świadczy o tym, że wykonaliśmy na zgrupowaniu bardzo dobrą pracę.

– Osiągnęliśmy najlepszy wynik za mojej kadencji. Ale trzeba pamiętać, że remisy we Włoszech i Portugalii mają swoją wagę, mierzyliśmy się jednak z silniejszymi zespołami. I wysokie zwycięstwo nie przesądza, że będziemy grali z dwoma napastnikami. Mamy dwa systemy, możemy je zmieniać w trakcie meczu, utrudniać w ten sposób życie rywalowi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej